KANAPA. WARSZAWA. 1 ROK. OPOWIEŚĆ PRZEDWIGILIJNA

Jak i kiedy rozpoczęła się historia “Kanapy”?
Może dokładnie rok temu, kiedy sale domu przy ulicy Narbutta w Warszawie były wypełnione melodiami ulubionych świątecznych kompozycji, głosami licznych gości, zapachami szydełkowanych obrusów i, oczywiście, ostrymi zapachami gorących dań, od których stawało się po domowemu przytulnie. Grudzień 2017 roku. Moment, kiedy o północy zespół „Kanapy” ponownie się zebrał, żeby sprawdzić każdą drobnostkę przed otwarciem. Wieczorem tego samego dnia, otwarcie „Kanapy” przywitali oklaskami znane goście i nawet sam Nadzwyczajny i Pełnomocny Ambasador Ukrainy w Polsce za cudowną kolację i atmosferę.

Może ta historia zaczęła się wcześniej? Gdzieś wiosną 2016 roku, kiedy postanowiono było otworzyć restaurację nowej kuchni ukraińskiej w Europie, w Warszawie, właśnie przy ulicy Narbuta. Po tym jak pojawił się pomysł, prawie dwa lata musiały być poświęcone na przebudowę, naprawę, stworzenie technologii, szczegóły prawne, decyzje koncepcyjne i, oczywiście, marzenia.

A może punktem wyjścia jest nadal Kijów? Rok 2013. Na zjeździe Andrijewskim pojawiło się dziwne miejsce, w którym podawane są czarne pierogi i "molekularny chrzan". Nikt tego nie rozumiał, ale każdy chciał spróbować chociaż jeden raz ... Za rok po otwarciu, trudno jest tu znaleźć wolny stolik bez wcześniejszej rezerwacji. „Kanapę” kijowską odwiedzają goście z całego świata - od Chin po Afrykę Południową - przychodzą na degustacje zestawów, słynny barszcz w kapuście, pasztety i, oczywiście, na czarne pierogi.

Jest jeszcze taki wariant, iż ​​wszystko zaczęło się w 2011 roku, kiedy biznesmen Dmytro Borysow pozostawia własną agencję marketingową, aby otworzyć swój pierwszy bar gastronomiczny o nazwie „Borsuk”. Wtedy Dmytro jeszcze więcej zakochał się w gastronomii i zaczął marzyć o dniu, kiedy na Ukrainie pojawi się restauracja, która nie będzie flirtować z stereotypami etnicznymi, a zamiast tego będzie przestrzenią do eksperymentów i badań w nowoczesnej kuchni ukraińskiej....

A może wszystko zaczęło się jeszcze prawie 100 lat temu, w domu na ulicy Narbutta 10, gdy po raz pierwszy ugotowali rodzinny obiad i nadzielili to miejsce ciepłem i miłością.

Jakby nie było, ale to jest - Kanapa w Warszawie. Genialna. Arystokratyczna. Z doskonałą postawą i niezastąpionym uśmiechem. Goście przychodzą do niej jak do dobrej przyjaciółki. Patrzą, smakują, podziwiają, inspirują.  Od rana do wieczoru, jak mechanizm zegarku szwajcarskiego, pracują kuchnia i zespół sali.

Zima, wiosna, lato, jesień i znowu zima .... W ogrodzie Kanapy słodki zapach jaśminu ustąpił miejsce zapachom iglastym i cytrusowym, zielony kolor ustąpił białemu, a posiedzenia na licznych kanapach i ławkach stały niemożliwe bez ciepłych koców.  

Ale coś jest niezmienne: codziennie setki gości przychodzą tu na obiad, wieczorami tutaj słychać cudowną muzykę „na żywo” (lekki dzwon kieliszków, duet widelców i talerzy, rozmowy, śmiech), a na weekendach tutaj spędzają czas z rodzinami, za dużymi stołami gromadzą się ludzie z różnych pokoleń ... Każdy znajdzie danie dla siebie w „Kanapie”.

Ciekawych produktów i smaków stało jeszcze więcej. Tak, oczywiście, jest barszcz w kapuście z uszkami wieprzowymi i śliwkami. 5000 takich barszczów zostało podano gościom w ciągu rok. Oczywiście, są też czarni pierogi z sandaczem i sumem. 11 200 porcji takich pierogów zostało ugotowano za 365 dni.

To stanowi 2% z menu, w którym są świece jadalne (i nie mówcie, że „Kanapa” nie umie zaskoczyć) i tatar wołowy z kawiorem ze szczupaka i eskalopki wieprzowe serwowane na kremie ziemniaczanym z małżami i antrykot z wołowiny, podawany z krewetkami i grillowaną kukurydzą ...

Tutaj serwują foie gras marynowane w winie i foie gras, upieczone z karmelizowanymi gruszkami, gołąbki z mięsem jagnięcym i kaszą jaglaną, sfery ziemniaczane z łososiem i jesiotrem ...

Przepisy, które można znaleźć w szlachetnych książkach kulinarnych albo w menu restauracji początku 20. wieku, otrzymały nowy rozwój i stali bardziej nowoczesne.

Ale jak i wcześniej w centrum naszej uwagi tylko smak. Raczej równowaga faktur i smaków. Wszystkie te nowoczesne techniki kulinarne, wyszukiwania, eksperymenty - po to aby po pierwszej próbie dań z „Kanapy” chciało się powiedzieć „wow” i przyjść z powrotem. Aby ​​kuchnia ukraińska była postrzegana w świecie nie tylko przez pryzmat słoniny i pierogów, lecz nie tracąc swojej tożsamości, stała się częścią światowej kultury gastronomicznej.

To wszystko Kanapa. Śnieżnobiały budynek na Mokotowie. Ludzie, którzy wypełniają go życiem i znaczeniem. Smaki i zapachy. Wrażenia szczęśliwych gości. Wakacyjne menu. Przeczucie cudu Bożego Narodzenia.

Dziękujemy, że pozostanie z nami.

***

Nawet pomysł, że nastąpi dzień, w którym będziemy świętować pierwszą rocznicę restauracji nowej kuchni ukraińskiej w Europie, kiedyś wydawał się czymś fantastycznym. Ale jesteśmy tutaj, wszystko się udało. Nie zostało to zrobione w 100%, tak jak planowaliśmy, ale jest to i dobrze, bo rzeczywistość sama rozstawia akcenty.   „Kanapa” w Warszawie jest jak dziecko. Cieszymy się z tego, kim jesteśmy, zawsze odkrywamy coś nowego w sobie, poznajemy świat, czujemy się jak "rosną nam zęby". A świat znajomi się z nami. W ciągu roku bez zmiany jakości i prezentacji potraw, obniżyliśmy znacząco ceny w menu. Chcemy udostępnić wspaniały produkt jak największej liczbie osób. Zrealizowaliśmy owocną współpracę z miejscowymi biznesami, znaleźliśmy stałych gości i odkryli dla siebie nas samych. Co planujemy robić dalej? Stanąć na nogi, zwiększyć liczbę dziennych odwiedzin, zrealizować ciekawe projekty z winiarniami, być sobą i cieszyć się tym.

Dmytro Borysow

 

Kanapa Restauracja
Narbutta 10, 22 400 88 33

Партнери

 

Miele
Torero